sobota, 4 sierpnia 2018

Moja Okupacja!!!


System sportu polskiego oraz problematyka polskiej racji stanu.
Ojciec z Powstania został, przez Gross Rosen, uwięziony w Mauthausen gdzie 15/16 marca 1945 roku, został zamordowany. Byłem w tym obozie zagłady, złożyłem symbolicznie hołd ofierze życia mego Ojca. Zamieszkaliśmy na Karowej 4 m. 44 u Babci Kornelii. Cała okupacja w W-wie. Łapanki, alarmy, schodzenie w nocy do piwnicy, handel olejem. Byle przetrwać. We wrześniu 1940 roku, nie miałem jeszcze 3 lat i siostry urszulanki nie bardzo chciały przyjąć mnie do swojego przedszkola. Ale udało się Mamie je przekonać. Deklamacja wierszy, uczestnictwo w przedstawieniach, wyjazdy do Młocin, stanie w „kącie” to w jednym zdaniu streszczenie przedszkolnej „edukacji”. Przed Powstaniem wyjechaliśmy do Jabłonny, do siostry Mamy, cioci Marysi. Stamtąd, wraz z bratem Mamy, którego Niemcy wygnali z Jego domu w Wołominie (dom spalili), razem 9 osób, okupanci wygnali na szosę i popędzili do obozu w Pruszkowie. Nad wieczorem udało się uciec w przydrożne kartofle. Jakimś towarowym pociągiem pojechaliśmy do Białaczowa, do znajomych wujka, do wsi Wąglany. To był koniec roku 1944. Wiosną 1945 roku zamieszkałem z Mamą w Otwocku. Te wąglańskie miesiące to było życie na łasce, zacnych, mieszkańców tej wsi. Oni nas żywili i dali jakieś miejsce do spania, praktycznie za darmo. Mama coś im szyła, uczyła ich dzieci, i mnie pisać i czytać, brat cioteczny pracował na ich 4 ha i tak dotrwaliśmy do nadejścia wyzwolicielskiego, rosyjskiego Frontu. Trupy pod domami, a do lasu, do wspólnych mogił, na wozach drabiniastych wywożono zabitych. Ręce, głowy, nogi wystawały między szczeblami. Te mogiły to ostatnia żołnierska droga i Niemców i Rosjan. Byliśmy WOLNI. Tak WOLNI czy się to komuś dziś podoba czy nie. W tym samym czasie Niemcy, przecież już przegrani, mordowali tysiące takich jak mój Ojciec. Cywilizowany naród, o zgrozo. To trzeba pamiętać!!! Marek Szczepkowski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz